Stare na nowe czyli historia jednej instalacji

Swojego czasu, w sieci znalazłem analizę porównawczą opłacalności instalacji c.o. zasilanej z pompy ciepła oraz z kotła gazowego.
Autor przyjął takie założenia jak koszty pozyskania 1 kwh dla gazu oraz pompy ciepła, ilość kwh potrzebną do ogrzania konkretnego budynku w ciągu roku, stopę wzrostu cen nośników energii, itp. itd.
Następnie, by przeprowadzić analizę,  przyjął aktualne koszty instalacji dla każdego z wariantów, dodał je do kosztu budowy całego domu, a uzyskaną kwotę zaplanował pozyskać z kredytu budowlanego, ze stałą ratą, zaciągniętego na okres… 30 lat.
30 LAT??? – pomyślałem.

Sens przytoczonej analizy miał być taki, że opłaca się zainwestować teraz, nawet bardzo dużo, bo za 20-30 lat się to zwróci w kosztach eksploatacji. Ale…
Czy kocioł gazowy, olejowy albo pompa ciepła gruntowa lub powietrzna będą tak długo działać???
Czy taki okres jest realny?
Czy takie założenia mają sens pod kątem technicznym i finansowym?
I czy wynik takiej analizy ma mieć istotny wpływ na decyzje inwestora?
 
Zanim przejdę do swojego punktu widzenia, chciałbym przedstawić historię jednej instalacji w budynku jednorodzinnym. Instalacji modernizowanej na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat.
Dom ponad 140m2, budowany w latach 1996-1998, parterowy, nie podpiwniczony, z poddaszem nieużytkowym, ale przewidzianym w bliżej nie określonej przyszłości do zagospodarowania.
Oto fotka ze stanu surowego przed instalacjami.
 
Dom w trakcie budowy

 

Dom, jak na lata 90-te, dość ciepły, ściana 3 warstwowa, pustak-10 cm styropianu – cegła. Izolacja stropu – 20 cm. Brak dostępu do gazu.
Jakie wybrać ogrzewanie?
 
Pomp ciepła w owym czasie nie było na naszym rynku. A jak były, to raczej nie w zasięgu finansowym inwestora.
Pozostawał prąd, gaz płynny (mało wówczas popularny i drogi), olej lub paliwo stałe (węgiel).
Z tego ostatniego, z uwagi na komfort, wygodę i nawet koszty (północno-zachodnia część kraju) użytkownik zrezygnował.
Użytkownik odrzucił również gaz płynny – powód: niechęć do zbiornika oraz brak miejsca na kotłownię w budynku.
(Była przewidziana w garażu, a ten jest poniżej poziomu gruntu co wyklucza gaz płynny).
Pozostał więc prąd i olej.
 
Jak to przy budowie bywa – końcówka jest najbardziej kosztowna.
A późną jesienią 1998 roku inwestor planował już zamieszkanie.
Podjęto decyzję o wykonaniu tradycyjnej instalacji wodnej opartej na grzejnikach stalowych płytowych. Dodatkowo w salonie, który zajmował prawie 1/3 domu wykonano elektryczne ogrzewanie podłogowe.
Źródłem ciepła na początek miał być prąd w postaci wiszącego kotła elektrycznego o mocy 18 kW firmy Kospel wraz z zasobnikiem wody użytkowej 160 litrów.
(Po prostu na kotłownię olejową nie starczyło środków)
Tak wyglądała pierwsza wersja tej kotłowni.
 

 

Pierwszy sezon miał pokazać jak będą wyglądały koszty ogrzewania.
No i pokazał.
Raz, że prąd, a dwa, że to pierwszy sezon, w nie wysuszonym do końca budynku, murowanym, z tradycyjnymi tynkami.
Mimo, że koszt 1 kwh w 1998-1999 roku był na poziomie 25-26 groszy, to kwota 6-7 tysięcy złotych za energię na sezon, była w owym czasie ogromna.
 
Jedynym rozwiązaniem była inwestycja w olej, a więc szybki montaż kotłowni olejowej.
Wybór padł na kocioł firmy Atlantic.
Bardzo dobre kotły, z rewolucyjnym palnikiem wentylatorowym pracującym w układzie pionowym.
Jako firma zaangażowaliśmy się wówczas bardzo w markę Atlantic i sprzedawaliśmy te kotły jako jedni z pierwszych w kraju.
Kotły te, a właściwie kompaktowe kotłownie, w pełni wyposażone i zmontowane, były w wersji dwufunkcyjnej, z wbudowanym zasobnikiem oraz jednofunkcyjnej.
Ponieważ zasobnik już był (ten z kotła Kospel) i miał zaledwie rok, więc inwestor wybrał kocioł jednofunkcyjny, a do tego zbiorniki oleju 2 tys litrów.
Tak wyglądała kotłownia olejowa Cythia 16-22 kW.
 

 

Olej kosztował 1,10 – 1,20 zł za litr.
W kolejnym sezonie 1999/2000 spalono niecałe 2000 litrów, a więc koszty eksploatacji spadły prawie 3 krotnie.
Użytkownik odetchnął.
 
W latach 1999-2003 zrealizowaliśmy kilkadziesiąt kotłowni na piecach Atlantic’a.
Cythia to nazwa kotłów olejowych, a identycznie wyglądały gazowe o nazwie Athena.
Wszystkie pracują do dziś, a awaryjność jest minimalna. Co najwyżej elektroda czy jakiś czujnik temperatury.
 
Lata mijały, a…. olej drożał. 1,40 zł, 1,80 zł, 2,00 zł….
Instalacja pracowała już 6 lat.
W 2004 roku koszt 1 litra oleju opałowego przekroczył 2,50 zł, a w 2005 już było 2,80 zł i olej dalej drożał. (w późniejszych 2-ch latach cena 1 litra doszła nawet do 3,50 zł)
Koszty eksploatacji przekroczyły 5 tys złotych.
Do tego użytkownik planował adaptację poddasza na cele użytkowe.
Do ogrzania miało dojść kolejne 100m2 powierzchni.
Czym to ogrzać? Dalej olejem?
 
Na rynku pojawiły się pompy ciepła gruntowe, powietrzne, układy nadmuchowe, wentylacja mechaniczna z odzyskiem ciepła.
Konstrukcja budynku idealnie nadawała się właśnie do zastosowania układu nadmuchowego.
Zaproponowaliśmy więc układ nadmuchowy oparty na powietrznej pompie ciepła Miller typu powietrze-powietrze o mocy 17,5 kW.
Kanały zostały poprowadzone po obwodzie budynku i schowane za ścianą kolankową.
Kondygnacja zarówno parteru jak i poddasza jest obsługiwana z tego samego kanału głównego, przy czym parter przez kratki nawiewne sufitowe, a poddasze przez kratki ścienne zlokalizowane tuż nad podłogą.
Poniżej uproszczony schemat poddasza.
 
 
Tak to wyglądało w trakcie adaptacji.
 
 

 

A tak po wykończeniach.
 
 
Jednostka nawiewna została zlokalizowana we wiacie, a agregat pompy ciepła tuż obok, na zewnątrz budynku.
 
 

 

Sercem powietrznej pompy ciepła Miller był agregat on/off o całkiem przyzwoitych parametrach.
Poniżej tabela z danymi mocy.
 
 
Sezonowy COP po analizie kosztów eksploatacji wychodził w granicach 2,3-2,5.
Po adaptacji poddasza (czyli rozpoczęciu użytkowania na prawie 240m2 po powierzchni podłóg) koszty eksploatacji w sezonie 2005/2006 były na poziomie 3-3,5 tys zł. Koszt 1 kwh w 2005 roku wynosił ok. 35-36 groszy.
Dla zapewnienia mocy grzewczej w szczycie (silne mrozy), w jednostce nawiewnej zamontowana była nagrzewnica back-up sterowana on/off o mocy 15 kW.
Do układu kanałów został również wpięty kominek, zlokalizowany na parterze w salonie.

Oprócz ogrzewania, układ na pompie ciepła Miller zapewniał klimatyzację i wentylację, co było istotnym dla użytkownika argumentem przy podejmowaniu decyzji o zmianie sposobu ogrzewania z oleju na inne alternatywne źródło ciepła.

Połać dachowa poddasza w kolorze brązowym jest skierowana na stronę południowo-zachodnią i klimatyzacja była w zasadzie niezbędna.

Tego typu układów nadmuchowych na pompach Miller’a w latach 2003-2006 zrealizowaliśmy również kilkadziesiąt.
W 2005 roku Daikin wprowadził do swojej oferty powietrzne pompy ciepła SkyAir, pracujące w technologii super inverter i w zasadzie od 2006 roku przeszliśmy na technologię inverterową Daikina. 
 
Energia elektryczna nadal drożała.
W 2007 roku użytkownik przeszedł na licznik dwutaryfowy, ale oszczędności z tego tytułu były niewielkie.
Natomiast uciążliwości związane z reżimem korzystania ze sprzętu agd w tańszej taryfie (pranie i gotowanie w godzinach od 13-15) były na tyle kłopotliwe, że przesłoniły je zupełnie.
W 2008 roku użytkownik przeszedł z powrotem na taryfę dzienną.
 
Mijały kolejne lata i mamy rok 2011.
Po 6 latach eksploatacji pompy ciepła Miller, koszty ogrzewania znowu sięgnęły 5 tys zł, przy cenie 1 kwh ok. 50 groszy. A ostatnia zima, przyznajmy, dała popalić.

Mimo, że układ Miller’a był sprawny technicznie, użytkownik podjął kolejną decyzję i z technologii on/off przeszedł na technologię inverterową.

W ubiegłym tygodniu przeprowadziliśmy więc kolejną modernizację instalacji i agregat Miller został zastąpiony inverterowym agregatem pompy ciepła Daikin ERQ125 o grzewczej mocy nominalnej 16 kW, z własną automatyką i zaworem rozprężnym.
Parametry agregatu pompy ciepła poniżej.
 
 

 

Jak widać współczynniki COP w zależności od obciążenia dla +7 stopni są powyżej 4, a dla -20 powyżej 2,6
 
Oto „kotłownia” i agregat po zamianie.
 
 
 

 

Więcej zdjęć z tej instalacji można znaleźć tutaj na naszej stronie na facebooku.
 
Oprócz świetnych parametrów, agregat pompy ciepła Daikina ma jeszcze jedną zaletę – jest wyjątkowo cichy.
W ciągu dnia w odległości kilku metrów jest prawie nie słyszalny.
 
Kolejne zmiany jakie wprowadziliśmy w układzie nadmuchowym to zastosowanie regulatora obrotów dla jednostki nawiewnej oraz zmiana sterowania nagrzewnicą back-up z on/off na sterowanie typu pulser.
We współpracy z inverterowym agregatem regulacja obrotów wentylatora sprawdza się idealnie. Przy zamknięciu przepustnic kratek poddasza schodzimy na niskie obroty wentylatora, a agregat pompy ciepła płynnie dostosuje oddawaną moc grzewczą/chłodniczą.
A my eksploatujemy tylko połowę budynku.
 
Pulser sterujący nagrzewnicą back-up włączany jest poniżej -15 stopni lub ręcznie i ma za zadanie utrzymać temperaturę nawiewu nie niższą niż zadana, tj. ok. 35-40 stopni.
Spadek temperatury zewnętrznej spowoduje spadek mocy grzewczej agregatu, a tym samym spadek temperatury nawiewu. Ta moc której zabraknie na pompie ciepła zostanie uzupełniona przez nagrzewnicę, która płynnie podbije temperaturę nawiewu.
Szacujemy, że oszczędności z tytułu ogrzewania wyniosą co najmniej 30%, a więc 1,5-2 tys zł.
Nie bez znaczenia są również koszty klimatyzacji budynku, które przy agregacie Miller wynosiły również  ok. 2 tys zł na sezon od maja do połowy września.
Tutaj zakładamy oszczędności sięgające połowy tej kwoty.
 
Czas na wnioski.
Czy gdyby użytkownik przeprowadził porównawczą analizę finansową, tak jak na początku wpisu, podjął by inne decyzje?
Nie sądzę.
Przecież oprócz ograniczeń finansowych, użytkownik miał również ograniczenia techniczne (brak gazu ziemnego, brak możliwości zlokalizowania kotłowni na propan) oraz  miał też swoje preferencje (rezygnacja z palenia w piecu na paliwo stałe, klimatyzacja przy późniejszej rozbudowie).
 
Ponadto, mimo wielu przesłanek rynkowych, najwięksi ekonomiści nie przewidzieli kryzysu i nikt nie wie ile będzie kosztował olej, gaz czy prąd za 5 lat. A co dopiero za 20 czy 30 lat?

Możemy wziąć kredyt na 30 lat. Owszem, ale na dom. Dom jako taki, który stoi przez te kilkadziesiąt lat.

Natomiast żadne źródło ciepła nie będzie pracowało 30 lat, bo jego żywotność to kilkanaście, góra 20 lat.

Rozkładanie więc kosztów kredytu na wykonanie instalacji grzewczej na  okres 30 lat i uwzględnianie go w analizie finansowej, nie ma moim zdaniem sensu.
 

Nawet gdyby producenci produkowali długowieczne pompy ciepła czy kotły, to również okres 30 lat jest moim zdaniem błędny.

10 lat w branży HVAC to tak ogromny skok technologiczny, że urządzenia w tym wieku to już starocie.
Widać to świetnie na powyższym przykładzie oraz na przestrzeni ostatniej dekady.

 
Kotły z otwartą komorą spalania, z zamkniętą komorą, palniki standard, palniki wentylatorowe, kondensacyjne i tradycyjne, on/off, dwustopniowe, z kwazi modulacją 3-5 punktową, z płynną modulacją, pompy ciepła on/off, pompy ciepła inverterowe, dwustopniowe sprężanie itd, itp.
To wszystko działo, i dzieje się na naszych oczach.

 
Uważam, że decyzję podejmujemy tu i teraz. Na podstawie bieżących danych i naszych potrzeb, a nie 30-letnich, jakże kruchych wizji finansowych.
Za kilkanaście lat (czy nawet za kilka jak to widać powyżej), pod wpływem czynników ekonomicznych lub technicznych,  wymienimy źródło ciepła, na lepsze, nowocześniejsze, czy nawet pracujące na inne paliwo.
Zapewne nie każdy z tym się zgodzi
.
No cóż. Decyzje inwestycyjne do łatwych nie należą.
 
 

9 myśli w temacie “Stare na nowe czyli historia jednej instalacji

  1. Tszewc

    Mam nadzieję, że wymiana Millera na Daikina faktycznie sie opłaci, bo nawet jak użytkownik zaoszczędzi 2 tys. rocznie, a cała zabawa to ze 20 tys. to okres zwrotu wynosi jakieś 10 lat.
    Pytanie jest takie: czy trwałość układów nadmuchowych obejmuje obydwie jednostki, czy tylko jedną  z nich. Która bardziej sie zużywa i ktorą trzeba po tych 10-15 latach wymienić? Wewnętrzną czy zewnętrzną.

    Odpowiedz
  2. Adrian Teliżyn Autor wpisu

    Zakładamy oszczędności ok. 3 tys zł – zarówno na ogrzewaniu, jak i na klimatyzacji.

    Stary agregat w rozliczeniu; popracuje jeszcze ładnych kilka lat i mamy go w ofercie za 1/3 ceny :). Co istotne, Daikin'a w porównaniu z Millerem w zasadzie nie słychać. 

    Natomiast co do żywotności – Daikina montujemy od 10 lat. Jeszcze nie wymieniałem żadnego agregatu czy sprężarki, który by się po prostu zużyły. Owszem, przepięcia, awarie prądu, powodujące uszkodzenia płyty elektroniki czy invertera. W jednej jednostce nawiewnej wymienialiśmy wentylator w 2-3 agregatach silnik wentylatora, czasem jakieś czujniki, odbiornik podczerwieni, silniczek kierownic jednostki ściennej. W porównaniu z innymi markami – nie bardzo jest co robić. I chyba każdy użytkownik Daikina to przyzna.

    Natomiast większość urządzeń on/off innych firm, montowanych pod koniec lat 90-ch, kończyła swój techniczny żywot po ok. 8-10 latach; koszty naprawy były porównywalne z nowym urządzeniem.

    Odpowiedz
  3. Adrian Teliżyn Autor wpisu

    Na blogu Pana Gogdana Szymańskiego, Solaris, poświęconemu odnawialnym źródłom energii,  pojawił się ciekawy wpis dotyczący analizy ekonomicznej, jaką wartą przeprowadzić przy wyborze systemu ogrzewania. Tutaj link. Co prawda nie jestem zwolennikiem tak daleko idących w czasie analiz finansowych (co zresztą wynika z powyższego wpisu), ale wnioski z przeprowadzonych symulacji mnie cieszą. Wynika z nich (co zresztą odzwierciedla cały europejski rynek), że powietrzne pompy ciepła z punktu widzenia opłacalności, są górą w stosunku do pomp gruntowych.

    Odpowiedz
  4. Paweł R.

    Witam.
    Jakiego następnego kroku można się spodziewać w przyszłości by jeszcze/znowu obniżyć koszty utrzymania? Instalacja PV?
    Czysto hipotetycznie.

    Odpowiedz
    1. Adrian Teliżyn Autor wpisu

      Może i PV. Same panele drogie nie są (Chiny i USA), ale ubrane w technologię europejską na dzisiaj są u nas nie do przejścia. Ale już w Niemczech opłaca się wydać kilkanaście tys euro na taką instalację, a za sprzedany prąd spłacać odsetki kredytu. Może coś wniesie nowa ustawa o OZE – projekt już jest na stronach MG

      I wreszcie, któz to wie co bedzie za 10 lat? Jak inwestor montował kocioł olejowy i grzejniki, to czy przypuszczał, że zmieni je na PC 🙂

      Odpowiedz
  5. kuba

    witam mam dom 240 metrow urzytkowany kilka lat (piwnica okolo 60 metrow nieogrzewana)obecnie ogrzewam dom ekogroszkiem piec 25 kw grzejniki oraz podlogowka kuchnia korytarz i dwie lazieniki mam pytanie jaki bylby koszt dostosowania invertera oraz koszty ,izolalacja domu bloczek 24 plus styropian 15 .poddasze welna 25 cm pozdrawiam

     

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.