Pompa ciepła i delta T

Pytanie przewija się stale. Jaka ma być ta delta? Mniejsza? Większa?
A jaka jest korzystniejsza? A jak to policzyć? A z czego to wynika?
To dzisiaj będzie bajka 🙂

Zanim jednak zaczniemy opowieść, to takie małe wprowadzenie, które ułatwi dojście do finału.

Pompa ciepła dostarcza do naszego budynku ciepło.
Wzór na ciepło jest znany z fizyki. To

Q (ciepło, energia) = m (masa, przepływ) x c (ciepło właściwe) x dt (właśnie nasza delta t, różnica temperatur)

Nie musimy go szczegółowo omawiać. Dla nas ważne jest to, że to iloczyn.
Tą samą ilość ciepła do naszego domu dostarczymy z większą masą, przepływem oraz mniejszą deltą i odwrotnie.
Ta delta to oczywiście różnica temperatury między zasilaniem a powrotem.

A teraz bajka.

Rzecz dzieje się w innym, równoległym świecie i w innych czasach.
Ale podobnie jak i teraz, ludzie mieszkali w domach, które trzeba było ogrzewać.

Paweł i Gaweł w jednym stali domu. Ale nie jeden, nad drugim, jak w znanej nam wszystkim bajce, tylko obok siebie, bo to był bliźniak.

Paweł miał podłogówkę.
A Gaweł grzejniki.

W owych czasach, aby instalacja grzała i w domu ciepło było, przez otwór w dachu wlewało się do domu cieplik (podobnie jak teraz używa się w instalacji wody).

Cieplik przelatywał przez instalację, stygnął i spływał do ziemi do specjalnej studni, w której się ogrzewał. Im głębiej, tym był bardziej gorący. A płytko w studni był taki letni.

Do czerpania cieplika ze studni używano specjalnych wiader zwanych deltami. Były małe delty o wielkości 5 czy 7, a także duże delty 10 czy nawet 20.

Czerpaniem cieplika i ogrzewaniem domów zajmowały się klany pompiarzy cieplika. Byli tam i chińscy pompiarze, japońscy, niemieccy, nawet nasi, rodzimi.

Chciałeś grzać dom – zatrudniałeś odpowiedniego pompiarza, tłumaczyłeś jak ma czerpać cieplik, dawałeś do ręki deltę i pompiarz zaczynał pracę. Co jedna delta cieplika spłynęła do studni, to pompiarz nabierał kolejną i wlewał przez dach.

Praca to była ciężka. Pompiarz za darmo cieplika nie czerpał. Trzeba go było specjalną strawą karmić, prądem zwaną, a ona tania nie była.

Jak ktoś miał grzejniki, tak jak Gaweł, to pompiarz musiał głęboko, głęboko do studni sięgnąć, żeby gorącego cieplika nabrać, takiego 50, 60 czy nawet 70 stopni.
Taki pompiarz, co głęboko umiał deltą sięgnąć, to kawał chłopa musiał być – waga ciężka. Tutaj Japończycy najbardziej byli znani, z pod znaku Daikin, w klanie Altherma zrzeszeni.

A jak ktoś miał podłogówkę, tak jak Paweł, to pompiarz nie musiał głęboko sięgać. Wystarczyło tylko trochę deltą zagarnąć i już, już cieplik miał 25-30 stopni, a w domu przyjemnie ciepło było.
Tych pompiarzy LT nazywali 🙂

Paweł i Gaweł, jak to dobrzy sąsiedzi, rywalizowali ze sobą.
Kto ma lepszy dom, kto ma lepszą instalację i kto tańszego pompiarza zatrudni, a przy tym tak mu delty ustawi, żeby dom ogrzał i jak najmniej strawy zeżarł.

W instalacjach z podłogówką, pompiarze z delty 5 korzystali.

Patrzy Paweł przez okno i widzi że pompiarz, raz za razem cieplika 30 stopni zagarnia i przez dziurę w dachu wlewa. Nie za wolno, ani nie za szybko, tak w sam raz.

A może jak by większą deltą zagarniał, a wolniej, to mniej by się zmęczył i mniej strawy zeżarł??? – pomyślał Paweł

– Hey, pompiarz, masz tu deltę 10 i spokojniej sobie zagarniaj – i chytrze się uśmiechnął.

Jak pompiarzowi przykazano, tak i zrobił. Zawsze to lżej.
Paweł już ręce zaciera, od ucha do ucha się uśmiecha, ale… w domu jakoś zimniej się zrobiło.
Patrzy za okno, a pompiarz na krawędzi studni siedzi i nogą huśta.

– Ty, pompiarz! Czego deltą nie czerpiesz? – spytał Paweł
– Bo czekam, aż mi cała delta, co ją dachem wlałem, do studni spłynie. A że podłogówka u Ciebie Panie, to chałupa wystygnąć musi, by delta spłynęła – odpowiedział pompiarz

A to łachudra – pomyślał Paweł. Robić mu się nie chce, a jeść by chciał.
Trzeba jakoś tego pompiarza podejść. Pokombinujemy.
Dam mu mniejszą deltę, może 4, a potem 3 a nawet 2. Płyciej sobie będzie do studni sięgał, wystarczy tak z 26-27 stopni cieplika to i mniej się zmęczy. Zobaczymy.
I tak pompiarzowi przykazał, a pompiarz tak zrobił.

Przy delcie 4, szybciej pompiarz czerpał, chociaż płycej było.

Przy delcie 3, już się szum od biegania od studni na dach zrobił i pompiarza ramiona (pompkami zwane) zaczęły boleć. Tak się zmęczył, że aż mu pot na czoło wyszedł i musiał się co chwila odszraniać, odpoczywać, znaczy się.

A jak mu Paweł dał malutką deltę 2, to się problem na dachu i w instalacji zrobił.

– Co się dzieje? – pyta Paweł
– Dziurę w dachu masz Panie za małą, (tj. średnicę instalacji). I tak szybko nie da się cieplika wlewać. Przerobić byś dziurę i instalację musiał, a i tak nie wiem, czy mi ramiona dają radę i nie wysiądą. A ich wymiana droga będzie.

Wszystko to zza firanki Gaweł oglądał.
Co za dureń z tego Pawła – pomyślał. Zajedzie pompiarza i nowego kupić będzie musiał.
Ja mam grzejniki to sobie poradzę, a z pompiarzem się dogadam.

Przygotował duże wiadro, taką dużą deltę 20 i do pompiarza poszedł.
Masz, tu mówi, deltę 20 i pompuj mi powolutku cieplika ze studni do moich grzejników.

– Nie da rady, Panie. Żaden pompiarz Ci taką dużą deltą z dna studni, aż na dach, cieplika nie zaczerpnie. Kręgosłup, sprężarką zwany, mu wysiądzie. Co najwyżej 10. A jak chcesz Panie deltą 20 wlewać, to musisz mi pomocnika, bufora zatrudnić. Ja mu wtedy deltą 10 cieplika na krawędź studni dostarczę, a on już dalej deltą 20 na dach Ci go wleje – wyjaśnił pompiarz.
Ale bufor też po głodnemu nie pracuje – dodał.

A jakbyś chciał Panie mniejszą deltą czerpać, to nie wiem czy z dna nadążę i czy Ci dziura w dachu pozwoli, bo przy grzejnikach to dziury i rury mniejsze.

Obu sąsiadom spokoju to nie dawało. Ciągle nie wiedzieli, kiedy pompiarz mniej strawy zeżre.

Zgłębiali wiedzę, do miejscowej biblioteki – internetem zwanej – chodzili, rozprawy naukowe czytali, liczyli, kombinowali, prowadzili zapiski, analizowali, noce zarywali, gonili tych pompiarzy, ze studni nie wychodzili, aż pół życia im przeszło, brody posiwiały, a dzieci wyrosły.

W końcu, po latach, w bibliotece owej internetowej, na jednej z odległych półek, starą księgę znaleźli. Na pierwszej karcie napis widniał: „Blog OWK – czyli HVAC po polsku”.
A tam, na jednej ze stron napisane było:

Pawle, jak masz podłogówkę, to przy delcie 5 zostań. Jak Ci dach nie pozwala i pompiarz rady nie daje to zwiększ do 6-7. I tak pozostaw.

A ty Gawle, ze swoimi grzejnikami, delty 10 używaj, jak w instrukcji napisano, by pompiarza nie zamęczyć. Jak grzejniki większą deltę wołają, to pompiarzowi do pomocy bufora zatrudnij.

A jak nie wiesz jak to zrobić, albo nowy dom budujesz, to do mistrza, na południe kraju, do Rybnika się udaj, Karbonem on jest zwany. Tam pytania mu zadaj lub budowę zleć mu.
Spokojnie spać wtedy będziesz, a i czasu dla żony i dzieci więcej Ci zostanie.

Słowa te przeczytawszy, odetchnęli. Nareszcie – i flaszkę wypili.
Uśmiech i spokój na ich twarzach zagościł.

(Jeszcze nie koniec tej bajki 🙂 )

Spojrzeli przez okno do ogrodu, a tam syn Pawła i córka Gawła, pod rękę idą, do ucha sobie szepczą, widać ku sobie się mają.
A młodzi gdzieś mieszkać muszą.

Dom postanowili młodym wybudować, a by ciepło im było, to do owego mistrza się udali by instalację im przygotował.

Mistrz plany obejrzał, wszystko dobrał, pompiarza do zatrudnienia wskazał, i dokument ze swoją ceną podał.

– No teraz, już my tylko z żonami się naradzimy i do mistrza zaraz, w przyszłym tygodniu wrócimy – powiedzieli.

Z pracowni mistrza wyszli, a opodal na placu, targ był. Allegro się nazywał.

Różni fachmani tam swoje usługi oferowali.
Podchodzą do dwóch takich, bo przyjaźnie im z oczu patrzało.

– A instalacje, jak ta oto w papierach, umiecie zrobić? – pytają.
– Umim
– A pompiarza dobierzecie właściwego?
– Dobierzem
– A za usługi drogo bierzecie?
– A Tfuuu, uchowaj Boże. My skromne i uczciwe fachmany. Mało bierzem i klientów nie doim – odpowiedzieli fachmani

Paweł i Gaweł spojrzeli na siebie. Tego im było trzeba.

Młodzi w nowym domu zamieszkali.
Przyszła pierwsza zima.
A tu coś nie tak.

Cieplik się przez dach przelewa, w domu zimno, pompiarz jeść i jeść ciągle woła, a to go w kręgosłupie strzyka, a to mu łapy wysiadają i zadyszki dostaje.

Paweł z Gawłem zaczęli radzić. No jak nic do mistrza iść trzeba.
Tak i zrobili.

Mistrz spokojnie ich wysłuchał, pomyślał.

– No tak… Medyka Wam trzeba – powiedział
– O dzięki Ci Panie – Paweł i Gaweł w górę oczy wznieśli.
– Jak dobrze trafiliśmy – zawołali. – U mistrza przecie nad wejściem szyld wisi „Leczenie i serwis instalacji”

Na co mistrz pokiwał głową.

-Nie, nie moi drodzy. Ja ludzi nie leczę. Medyka WAM trzeba.

Dobrej nocy 🙂 … o ile bajkę czytacie na Dobranoc

4 komentarze do “Pompa ciepła i delta T

  1. Marek

    Bajka nieco pokrętnie napisana.
    Wnioskuję z niej, że wysoka delta 10 lub więcej – to dla wysokich temp. wody HT 50*C – 70*C.
    A co gdy grzejniki są przewymiarowane i starcza temp. wody w zakresie 30*C – 45*C ?
    Może tu starczy detla 7-8.
    Jakby nie patrzeć temp. jest pośrednia między podłogowym 25-35*C, a grzejnikami HT 50-70*C,
    to może i delta może być pośrednia, między 5 a 10.

    Odpowiedz
  2. Kuba

    A najlepsze ostatnio gdzieś wyczytałem z dokumentacji Althermy – “5” ustawione w ustawieniach instalatora daje różnicę temperatur na poziomie 3,5 stopnia C, nawet jakiś tam wzór był 🙂

    Odpowiedz
  3. Bgnmpc

    Przeczytane na dobranoc. Widać że autor bajki czytał bo stylistyka oraz słownictwo jak u Tuwima niemalże. Pojęcia cieplika, dziur, studni i dachów robią lekki zamęt. Laik nie ogarnie a ogarnięty skrobie się po głowie. Czyta się mimo wszystko fajnie, jak bajkę, a i kilka rzeczy tłumaczy.
    Gdyby trochę poprawić to można by tą bajkę w podręcznikach cytować jako miłe urozmaicenie od samych wzorów.
    Ogólnie podobałosie 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.