Chińska kuchnia

Podobno najlepsza na świecie. Egzotyczna, pełna wyszukanych i niespotykanych w Europie smaków.
A jak jest z chińskimi urządzeniami w branży OWK?
Do napisania tego postu zainspirował mnie mój kolega. Kilka miesięcy temu zrealizowaliśmy w jego domu instalację ogrzewania nadmuchowego, wentylacji i klimatyzacji, opartą na powietrznej pompie ciepła Daikin SkyAir, współpracującej z centralą wentylacyjną VAM. W zasadzie pozostała do rozwiązania tylko kwestia wody użytkowej. Zakładałem, że kolega wrzuci tam bojler elektryczny i po sprawie.
Tymczasem jemu po głowie chodziła powietrzna pompa ciepła do cwu.
No cóż. Zaproponowałem mu to co mamy w ofercie, czyli pompę ciepła z Hovala CombiVal WP-VT oraz  z Atlantica pompę Discovery.
Hoval, chociaż ma duże możliwości (przyłącza kanałów, wężownica do współpracy z kotłem, praca do -10 stopni), ma jednak wysoką cenę. Natomiast Atlantic jest produktem, który musimy wstawić raczej do pomieszczenia  technicznego z dość dobrą wentylacją i do solara np. go nie podłączymy.
Kolega powiedział mi, że coś tam już sobie poczytał, poszukał i wpadnie do mnie do biura.
OK. Czekam.
Byłem nieźle zaskoczony, kiedy przyszedł do mnie i przyniósł mi ulotki może z ośmiu alogicznych pomp ciepła do cwu, a większości producentów nie znałem.
Za wyjątkiem Aristona, wszystkie urządzenia chińskie. I doradź mu teraz co ma wybrać.
Zwłaszcza, że mój kolega jest dość pedantyczny i zanim przyszedł do mnie, obdzwonił już wszystkie firmy oferujące te pompy.
Były i urządzenia takie jak Hoval i Atlantic, były też typu split, tj. agregat zewnętrzny + zasobnik, oraz nawet multisplit – agregat multi + klimatyzator ścienny + zasobnik.
Ceny, nie powiem. Rewelacyjne w porównaniu z tym co oferujemy.
Jak każdy klient z poza branży, mój kolega nastawiony był na dwie rzeczy.
Parametry urządzeń z ulotki w odniesieniu do ceny zakupu.
Podejście oczywiście słuszne. Jednak ja, reprezentując firmę handlowo-usługową, patrzę na urządzenia, szczególnie chińskie, zupełnie inaczej.
Otóż przeważająca większość tych urządzeń jest sprowadzana do Polski przez prywatnych importerów, mających podpisaną lub nie, umowę, na taką czy inną wyłączność.
Tylko nieliczni producenci mają swoje prawne siedziby w Polsce, wraz z zapleczem pozwalającym zapewnić obsługę serwisową i wsparcie techniczne. I nie tylko w ciągu trwania gwarancji, ale i po kilku latach eksploatacji.
Prawda jest taka, że jeśli masz wolne 100 tys $, to możesz sobie kupić w Chinach np. tysiąc klimatyzatorów, a nazwiesz je sobie jak Ci się tylko podoba.
To, że firma sprowadza i importuje jakieś marki dzisiaj, nie oznacza, że będzie to robiła za rok czy za pięć lat.
Kto kupił w markecie klimatyzator za 700 zł i nie daj Boże mu się popsuł po gwarancji, wie o czym mówię.
Swojego czasu też sprzedawaliśmy tanie urządzenia chińskie. Jeśli awaria nastąpiła w okresie gwarancji (a niestety awaryjność urządzeń tanich w naszej branży jest zdecydowanie wyższa niż tych z górnej półki), nasz dostawca po prostu wymieniał urządzenie lub bez słowa, na telefon dosyłał części. Niby wszystko ok. Ale już 2 takie wyjazdy do klienta, powodowały, że marża jaką zarobiliśmy na urządzeniu została zjadana przez obsługę gwarancyjną. Większość importerów nie ma swojego serwisu gwarancyjnego. Obowiązek ten spoczywa na tym kto zamontował/sprzedał urządzenie. A dostaje on od importera tylko części.
Schody zaczynają się wtedy, kiedy mamy awarię i to po gwarancji.
Dokumentacja techniczna czy serwisowa do urządzenia jest przeważnie nieosiągalna.
Wielkie szczęście jeśli jest po angielsku. Po polsku – zapomnij.
Brak dobrej dokumentacji serwisowej utrudnia też samą procedurę diagnostyki i naprawy.
Jeśli urządzenie ma już kilka lat, a importer nie ma już tych modeli na magazynie, to ściągnięcie części graniczy z cudem.
Procedura zdefiniowania potrzebnej części, jej numeru, typu itd trwa i trwa; potem dowiadujemy się, że można to ściągnąć (z Chin?) w ciągu 4, albo i 6 tygodni. A wreszcie cena jest taka, że po dołożeniu robocizny lepiej jest kupić, kolejne nowe chińskie tanie urządzenie.
Wtedy klient zazwyczaj już nie pamięta, że zależało mu na tanim rozwiązaniu. Jego reakcja jest oczywista. To co za g…. żeście mi sprzedali.
Dlatego też unikamy takich rozwiązań.  Sprzedajemy urządzenia tylko tych producentów, którzy mają prawne siedziby w Polsce i zapewniają wsparcie techniczne.

A na czym się skończył ten dobór pompy ciepła do cwu? W zasadzie na niczym.
Kolega ciągle nie zdecydowany.
Ale po jego wizycie zadałem sobie trud i zadzwoniłem do kilku importerów wypytać jak to działa.
I tutaj niestety moje obawy się potwierdziły.
Większość markowych pomp do cwu jest na czynnik R134A lub R410A, który umożliwia osiągnięcie wyższych temperatur skraplania, a tym samym wyższej temperatury zasilania.
Np, pompa typu split była na R417A, czyli czynnik będący zamiennikiem drop-in (po prostu wymieniasz), niedopuszczonego już w Unii Europejskiej z powodu ekologii czynnika R22 . Inne na przestarzały już R407C
Jednak na rynku azjatyckim czynnik R22 jest dalej popularny. Zamiast importować urządzenia na nowy czynnik, ściąga się te na zabroniony już czynnik, ale puste. A następnie ładuje się je R417A.
Tego mi nie chciano wyjaśnić.
Pytam więc, a jak z pracą w niskich temperaturach, podgrzewem sprężarki i kontrolą odszraniania.
W odpowiedzi: proszę się nie martwić, to mocne spreżarki, scrolle i nawet przy mrozach wytrzymają. A do odszraniania jest zwykła czasówka.
A jak z wydajnością? – Otóż równolegle z pracą sprężarki włącza się grzałka elektryczna w zasobniku.
Ale ja nie chcę grzałki tylko pompę ciepła. – To może Pan sobie wypiąć kable lub wstawić przełącznik. Bo przy niskiej temperaturze i tak jest grzałka potrzebna. A tak to po prostu działa.
itd, itp. Takich kwiatków było więcej.
Proponuję zawsze zgłębiać temat. I pytać, pytać, pytać.
Oczywiście nie można generalizować i wrzucić wszystkich chińskich urządzeń do jednego worka.
Większość elektroniki wokół nas jest produkowana w Chinach. I tej markowej również.
Ale chińscy producenci są mistrzami w podróbkach pod marką noname.
I takich urządzeń należy unikać.
Można kupić w markecie chińską wiertarkę udarową za 29,90 zł, dvd za 49,90 zł czy  komplet wierteł udarowych za 2,99 zł.
Jak coś nie wyjdzie to mała strata i pretensje możemy mieć tylko do siebie.
Ale chiński klimatyzator za 699 zł czy pompę ciepła za 1899 zł naprawdę odradzam.












Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.