Po co Ci GWC?

No właśnie? Często kiedy  proponuję klientom klimatyzację (tym sie przecież zajmuję), odpowiadają, że nie ma takiej potrzeby. Przecież będą mieli klimę z GWC. Czy aby na pewno?
 
Choć zasada działania GWC jest prosta, to sens jego instalacji jest dla mnie niezrozumiały.
Moim zdaniem to jeden z chwytów marketingowych, na który skutecznie łapią się klienci. Ciepło i chłód za darmo z ziemi. Przykładem jest taki marketingowy obrazek.
Na zewnątrz upał, +30, a u nas w domciu 16 stopni.
Niestety tak nie jest. To, że na wlocie do budynku mamy 16 stopni nie oznacza, że taką temperaturę będziemy mieli.
Żeby wyciągnąć z gruntu to ciepło czy ten chłód, musimy mieć jakiś wentylator, dlatego też GWC najczęściej są montowane do współpracy z centralą wentylacyjną.
Rzecz w tym, że ilość powietrza potrzebna do celów wentylacyjnych jest kilka razy mniejsza od ilości powietrza potrzebnej do ogrzania czy chłodzenia. Zazwyczaj wystarczająca jest 0,5-1 krotna wymiana, co przekłada się na ilości powietrza 300-500 m3/h.
By schłodzić pomieszczenie, np. za pomocą klimatyzatora, czy po prostu nawiewu/wymiany powietrza, musimy wymienić je ok. 5 razy. A więc w odniesieniu do przeciętnej wentylacji potrzebujemy 5-10x więcej powietrza.
Powietrze z klimatyzatora ma temperaturę 5-10 stopni, a z GWC 15 stopni.
Tak naprawdę efekt chłodzenia będzie nie zauważalny. Oczywiście możemy przewymiarować GWC i całą instalację wentylacji tak, by uzyskać np. 2-4 krotną wymianę i jakoś tam chłodzić. Ale pociąga to za sobą koszty inwestycyjne oraz eksploatacyjne, zwłaszcza zimą. Bo po co wymieniać tak duże ilości powietrza.
Co więc daje nam GWC?
Aspekt ekonomiczny też jest dyskusyjny. Mało która firma oferująca GWC mówi rzetelnie o oszczędnościach, producenci przeważnie milczą. Przeliczmy to w prosty sposób na pieniądze.
Na jednej ze stron producentów (Pro-Vent) znalazłem takie oto dane dotyczące wymiennika płytowego
 
(powyższy obrazek pochodzi ze strony http://www.wymiennikgruntowy.pl/zasada-dzialania-wymiennika,pl,0.html)
 
 
Z wykresu zimowego wynika, że w zasadzie niezależnie od temperatury zewnętrznej, temperatura za wymiennikiem była w zakresie 0-2 stopni.
W okresie letnim natomiast w granicach 15-20 stopni.
Różnica więc wynosi ok. 15 stopni. Ale nie przez całą zimę mamy przecież -15.

 

Zauważmy, że w sezonie:
70% – to dni z temperatura dodatnią
10% – do -5 stopni
10% – do -15 stopni
10% – do -25 stopni
 
Przyjmijmy średnią ważoną (70×0 + 10×5 + 10×15 + 10×25) / 100  – trzymamy ok. 4,5 stopnia
 
By strumień powietrza 300-350 m3/h ogrzać o te 4,5 stopnia potrzebujemy mocy ok. 0,5 kW
Jeśli teraz te o,5 kW będzie pracowało 24h przez 200 dni sezonu grzewczego to dostaniemy 2400 kwh energii.
Załóżmy, że mamy piec gazowy gdzie koszt pozyskania 1kwh z gazu 0,20 zł
Nasze oszczędności wyniosą więc 500 zł. Niby nie mało. Ale….
Centrale zazwyczaj nie pracują 24h, a do tego musimy uwzględnić pracę wentylatora z nieco większą mocą z uwagi na opory wymiennika.
Tak czy siak, nie sadzę by realne oszczędności przekroczyły 500 złotych w przeciętnym domu jednorodzinnym.
Można tu jeszcze mówić o oszczędności z tytułu klimatyzacji. Ale tylko wtedy jeśli ją mamy, bo o tyle mniej będzie musiała chłodzić, choć różnicy nie odczuwamy.
A koszty samego GWC? Instalacji i eksploatacji?
Na rynku mamy w zasadzie 3 rodzaje:
 
 
 
Żwirowy
Wydaje się być najtańszy. W sieci znalazłem informacje, że potrzebujemy ok. 6-8 m3 żwiru. Podobno rewelacyjny, najtańszy i ma funkcję naturalnej filtracji i oczyszczania powietrza.
Patrzę na to jak Wykonawca. 6-8 m3 żwiru to 12-16 ton. Osadzenie czerpni, poziom wód gruntowych, ewentualna wilgoć i stęchlizna, duże opory instalacji, dodatkowy mocniejszy wentylator.
No i ta naturalna filtracja. Przecież ewentualny kurz, pył, brud itd nie zniknie z tego żwiru.
Mnie to nie przekonuje. Koszt? – trudno mi powiedzieć
 
 
 
Rurowy
Jedni robią go z ze zwykłych rur pcv. Wtedy jest dość tani. Ale rozwiązania dedykowane, takie jak Awadukt z firmy Rehau są drogie. Same rury (ok. 50m) to z 5-6 tys zł. Do tego wykop, ułożenie. Lekko licząc 8-10 tys zł.
 
 
 
Płytowy
Tutaj cena jest w graniach 10-15 tys zł. Czyli jeszcze więcej.
 
Czy warto wydać te pieniądze dla kilkuset zł oszczędności. Ani to komfort, ani to wygoda. Raczej kłopot, biorąc pod uwagę roboty ziemne na działce.
Tutaj mamy moim zdaniem klasyczny przykład nietrafionej inwestycji, która winna generować oszczędności.
I generuje, ale tak małe, że korzystniej zainwestować w coś innego.
 
 
I coś z praktyki, żebym nie był gołosłowny.
3-4 lata temu w budynku biurowo-produkcyjnym wykonywaliśmy ogrzewanie nadmuchowe. Powietrze świeże miało być zaciągane przez GWC żwirowy w ilości 3 tys m3/h. Taki kaprys inwestora i go zrealizował. Ale po kilku, kilkunastu dniach mrozów efekt dogrzania powietrza żaden. GWC po prostu okazał się za mały, a żwiru poszło kilkadziesiąt ton.
Projektant tłumaczył, że potrzebny jest dłuższy czas regeneracji.
 
Inny przykład. W dwóch domach jednorodzinnych gdzie wykonywaliśmy instalację wentylacji z odzyskiem ciepła, dodatkowo wykonano GWC rurowy. Pewnie była to wina błędów wykonawczych, ale faktem jest, że po deszczach w czerpni powietrza pokazało się lustro wody i przy pracy wentylatora woda sobie miło chlupała.
 
Dlatego właśnie nie wykonujemy GWC. Trudno jest mi polecać i zachwalać coś, do czego nie jestem po prostu przekonany.